Nosili go na rękach
Gol w ostatniej minucie spotkania, szalona radość. Zapewniasz swojemu zespołowi arcyważne zwycięstwo, a koledzy noszą Cię na rękach. Kto nie chciałby się znaleźć w takiej sytuacji choć raz? Doświadczył tego wczoraj Artur Jaroń, który po meczu walki i biciu głową w mur przez obie ekipy, w końcu przełamał tę strzelecką niemoc i sprawił, że strata IP GBSC do bezpiecznego miejsca, które zajmuje pokonany Nidec, wynosi już tylko dwa punkty.