Dobre złego początki
Od sporej niespodzianki rozpoczęło się spotkanie dwóch beniaminków. Niespełna sześćdziesiąt sekund by otworzyć wynik potrzebował bowiem snajper „Granatowych” Jakub Śpiewak. Zaskakujący cios Angel Poland Group na dobre rozwścieczył Limbud. Faworyt jeszcze przed przerwą nie dość, że doprowadził do wyrównania dzięki wykończeniu Daniela Dębowskiego, to jeszcze zbudował skromną zaliczkę za sprawą Jakuba Siwka. Po zmianie stron przewagę powiększyli jeszcze Dawid Starowicz i Robert Wawreniuk. Wszystko to pozwoliło Krzysztofowi Nieckarzowi i spółce zainkasować pełną pulę i zbliżyć się do upragnionego podium.