Mieli nietęgie miny
Dobrze do zespołu Ubera wprowadził się Kuba Zych, który po debiucie z Capgemini (2:4), w swoim drugim występie zaliczył pierwsze trafienia i to od razu dwa. Co więcej, przy jednym z pozostałych dla ,,Czerwono-czarnych’’ zaliczył asystę. Z początku on, jak i reszta zespołu mieli nietęgą minę, bo po niespełna siedmiu minutach przegrywali z Valeo już 0:2. Na szczęście jeszcze przed przerwą udało się doprowadzić do remisu, a po zmianie stron odskoczyć na dwa gole. Valeo próbowało wrócić do gry, ale zmniejszyło tylko rozmiar porażki – gol Bartka Fryca.