Długie oczekiwanie na gola
Pierwszy gol padł dopiero w trzydziestej czwartej minucie. Piotr Głowacz posłał futbolówkę między nogami bramkarza Frapolu. Wcześniej żadna z drużyn nie potrafiła zdobyć bramki, a okazji ku temu nie brakowało. Słaba skuteczność, centymetry, brak szczęścia, albo dobre interwencje bramkarzy – to powody, dlaczego zawodnicy Frapolu i Light tak długo kazali nam czekać na trafienie. Frapol wyrównał, po samobójczym trafieniu Mateusza Radwanka. Gracz z ,,piątką’’ na plecach szybko odkupił swoje winy – gol na 2:1, a w końcówce zwycięstwo Light przypieczętował Piotr Paszkiewicz.