U góry niezwykle ciekawie
Porażka Sław-Mont.u dawała piłkarzom Limbudu szanse na zmniejszenie dystansu do liderujące drużyny. Zdecydowanie wykorzystali swoją szansę i pewnie pokonali będący również w górnej części tabeli zespół Amary. Jednak to Amara mogła lepiej rozpocząć ten mecz. W 8. minucie mieli sytuacje sam na sam, jednak górą wyszedł z niej bramkarz. Niewykorzystane okazje lubią się mścić, także już w 12. minucie Limbud prowadził jedną bramką. Pierwsza połowa upłynęła na agresywnej i drużynowej grze głównie w środku boiska. Pod bramkami działo się niezbyt dużo, jednak w 17. minucie Limbud wykorzystał wolną przestrzeń i z dystansu podwyższył na 2:0. Druga połowa była już o wiele bardziej jednostronna. Piłkarze Limbudu pokazali tu pełnię swoich umiejętności przede wszystkim w ofensywie i strzelali naprawdę sporo. Już zaledwie po siedmiu minutach mieliśmy rezultat 5:0. W ofensywie najbardziej wyróżnili się Krzysztof Nieckarz oraz Adrian Sosin, którzy zdobyli po dwie bramki oraz często pomagali kolegom w akcjach ofensywnych. Honorową bramkę dla Amary zdobył w 30. minucie Bartłomiej Dańda. Chwilowy zryw to jednak trochę za mało, by myśleć o korzystnym rezultacie. Wisienką na torcie była koronkowo przeprowadza akcja z klepki na 7:1 już pod sam koniec meczu. Widać, że gracze Limbudu doskonale się rozumieją.