Łeb w łeb... do czasu
Wraz z rozpoczęciem gry zespoły rzuciły się do zaciętej rywalizacji o punkty. Pomimo, że KOBY otworzyło wynik, to Valeo wciąż deptało im po piętach, wyrównując czy łapiąc kontakt. Na przerwę niebiescy schodzili ze skromną przewagą, która stracili zaraz po przerwie. Gdy Valeo zdobyło bramkę zapewniająca im przewagę, zdeterminowane KOBY zaczęło budować przewagę i pomimo, że Valeo próbowało gonić wynik, to udało im się zdobyć tylko jedną bramkę, przez co przegrali to spotkanie.