W przedostatnim meczu wieczoru stanęły na przeciw zespoły z dwóch przeciwległych biegunów tabeli, wicelider Skanska podejmował przedostatnią drużyną w tabeli Trater. Mecz mógł rozpocząć się od prowadzenia skazanego na pożarcie zespołu Trater ale po strzale z rzutu karnego piłka zatrzymała się na poprzeczce. Od tego momentu różnice klas było widać pod względem technicznym i motorycznym, a dodać należy faworyt grał bez żadnej zmiany. Ekipa prowadzona przez ojca sukcesu Konrada Cebule zagrała dwie identyczne połowy wygrywając zgodnie obie w stosunku 9:1, deklasując rywala i nie zostawiając żadnych złudzeń kto jest lepszy.